GSWIV

18 października 2014 r. odbyła się czwarta z kolei gala organizowana przez nasz klub. Dostarczyła ona wyjątkowych emocji miłośnikom boksu i MMA, którzy po brzegi wypełnili halę Szkoły Podstawowej nr 2 w Gostyniu. Była krew, pot i łzy. Nie zabrakło również efektownych nokautów.
W sumie odbyło się dziesięć pojedynków – sześć walk bokserskich, jedna w formule K1 i dwie w formule MMA, które rozgrzały publiczność do czerwoności.

Sobotnią galę rozpoczął pojedynek w formule MMA w kategorii 93 kg. Aleksander Rychlik z Warszawy zmierzył się z reprezentantem naszego klubu – Przemysławem Sikorą. Na początku walki ku uciesze widzów kilka udanych ciosów wyprowadził Sikora. Nie powalił jednak rywala, który przeszedł do udanej kontrofensywy. Ostatecznie Rychlik wygrał to starcie przez duszenie.

Kolejne sześć pojedynków rozgrywano w ramach meczu bokserskiego Polska-Białoruś. Goście okazali się być bardziej doświadczonymi i świetnie przygotowanymi zawodnikami. Po pełnej emocji rywalizacji Polacy przegrali 3 pojedynki. Jako pierwszy na ring wszedł Karol Łapawa, który decyzją sędziów wygrał z reprezentantem Białorusi Andriejem Jasko ze Szkoły Boksu Soligorsk Baranowicze. „Młody Orka” już od pierwszych sekund udowodnił, że jest w tej walce zdecydowanym faworytem, ale przeciwnik nie dał się znokautować. Najmłodszy reprezentant naszego klubu decyzją sędziów wygrał na punkty. Powodów do zadowolenia dostarczyły również walki Kamila Kłopockiego, który wygrał z Piotrem Lewandowskim z Warty Śrem oraz Adriana Dmitrzaka, który pokonał Aleha Rusaka. Niestety mniej szczęścia mieli Michał Kosowicz oraz Szymon Dylak, którzy mimo swojego ogromnego zaangażowania i wielkiego serca przegrali swoje walki z reprezentantami Szkoły Boksu Soligorsk Baranowicze. Zbigniew Murawski również nie dał rady Białorusinowi i pod gradem ciosów upadł na deski.

Emocje sięgnęły zenitu podczas drugiej walki w formule MMA, kiedy to w ringu pojawili się Daniel Lewandowski z Torunia oraz reprezentant naszego klubu – Jędrzej Łapawa. Nasz zawodnik już na początku walki doznał kontuzji barku, ale mimo poważnego kryzysu zdołał przetrwać pierwszą rundę. Pod koniec udało mu się nawet powstać z przeciwnikiem na plecach, po czym wbić go w deski ringu. W drugiej rundzie kontuzjowany „Orka” dopadł rywala, usiadł na nim i serią ciosów pozbawił go złudzeń, tym samym wygrywając walkę przez nokaut.

Kolejny pojedynek rozegrany był w formule K1. Nasz zawodnik – Kamil Wojczek oraz Patryk Szpera z Zielonej Góry prowadzili w ringu intensywną wymianę ciosów. Żadnemu z nich nie udało się jednak przeprowadzić akcji, która pozwoliłaby zakończyć walkę przed czasem. Decyzją sędziów walkę wygrał Kamil.

Na koniec odbyła się długo wyczekiwana walka wieczoru. Co ciekawe, okazała się najkrótszym pojedynkiem Gali. Sławomir Turz ze Sportów Walki Gostyń w niespełna minutę całkowicie zdominował Bogdana Buleckiego i wygrał przez nokaut. Zawodnik Bambero Team Wyszków padł na deski.